Ocalona od samobójstwa

Urszula przyjechała Do Dębowca w listopadzie 2008 roku, aby prosić o łaskę zdrowia i wiary dla młodego człowieka w jej rodzinie. Wie, z własnego doświadczenia, jak trudny jest ten okres w życiu  nastolatka wkraczającego w dorosłość. Ona sama przed laty zamierzała wtedy popełnić samobójstwo. Była przekonana, że do niczego się nie nadaje, więc nie ma sensu kontynuować złego życia. Świadomie zaplanowała, że utopi się w Warcie. Idąc w kierunku rzeki, wstąpiła do kościoła. Pamiętała…

Moc wspólnej modlitwy

W ubiegłym roku nie byliśmy na Rekolekcjach ARS-u. Powodem była moja choroba. Po dość ciężkiej grypie wystąpiły u mnie silne zawroty głowy, utrata równowagi, brak możliwości samodzielnego chodzenia… Na tegorocznych Rekolekcjach ARS-u spotkałem siostrę Jagodę z Siedlec, którą znamy z żoną od lat i ona zapytała mnie o zdrowie, a było to pytanie nie zdawkowe i trochę mnie zastanowiło, skąd u siostry Jagody nagłe zainteresowanie moim zdrowiem. Dopiero żona uzmysłowiła mi,…

Uratowanie życia przez wezwanie Imienia Jezusa i Maryi

18 lipca 1998 roku, o godzinie 23 z minutami wracałam  do domu samochodem  (Fiat 126 p) z czuwania modlitewnego w Dębowieckim Sanktuarium. Na jednym z nieoświetlonych, zadrzewionych po obu stronach odcinków drogi, zatrzymała mnie na środku jezdni gromada rozkrzyczanych, agresywnych młodych ludzi. Najprawdopodobniej byli pijani. Musiałam zatrzymać samochód. W tym momencie doskoczyli do samochodu, zaczęli kopać i bić rękami, usiłując go zepchnąć do rowu. Pustkowie… ciemna noc… nieobliczalna…

Kapliczka za urodzenie syna

Kilka lat temu oprowadzałam po Sanktuarium w Dębowcu grupę młodzieży maturalnej. W ręku, jak zawsze miałam krzyż saletyński, pożyczony od jednego z naszych misjonarzy. Przy Kalwarii maturzyści mogli go po kolei wziąć do rąk, popatrzeć, ucałować. Tam pożegnałam się z grupą i wracałam już do klasztoru, kiedy podeszła do mnie kobieta prosząc, bym sprzedała jej taki krzyż. Odpowiedziałam, że ten nie jest na sprzedaż, jest to krzyż misyjny jednego z kapłanów. Jeśli…

Spowiedź po 30 latach

Po powrocie z rekolekcji spotkałam się z kilkoma dawno nie widzianymi osobami. Jedna z tych osób szczególnie zainteresowała się Piękną Panią z Dębowca i poinformowała mnie, że pragnie pojednać się z Bogiem po 30 latach. Czyż to nie jest kolejny dowód na to, że modlitwy członków ARS-u są wysłuchane i że to, co robimy, jest potrzebne? Beata Tychanicz-Kotek, Poznań

Maryja Opiekunką rodzin i Lekarką uzależnionych

Od dziecka musiałem ciężko pracować na roli i również pomagać ojcu w pracach stolarskich. Oglądałem różne sceny życia zakropionego alkoholem. Jak ludzie nie mieli pieniędzy, to za usługi wypłacali alkoholem. W 1970 roku założyłem rodzinę. Praca, uzupełnianie wykształcenia, na nic nie było czasu. W dużej rodzinie były zachowywane tradycje imprez rodzinnych, to i okazji do wypicia nie brakowało. Dzieci stroniły od alkoholu, zięciowie nie byli chętni do picia, więc popijałem sam, jako wynagrodzenie po pracy…

Jezus – Najlepszy Mąż!

Niedawno moi Rodzice Janina i Czesław obchodzili 50-lecie sakramentu małżeństwa. Podczas Jubileuszowej Eucharystii ks. Proboszcz odczytał, a następnie wręczył Rodzicom list gratulacyjny od Ks. Biskupa, w którym  było podziękowanie, że obydwie córki ofiarowali na służbę Bogu i Kościołowi. Moja starsza siostra już od paru lat jest wieczystą profeską w Zakonie Mniszek Klarysek Kapucynek. Mnie Pan Bóg dał łaskę przyjęcia Konsekracji Dziewic dnia 19 czerwca obecnego roku w kościele…